wtorek, 27 sierpnia 2013

Skórzane buty

Pierwszy wpis postanowiłem poświęcić mojemu skórzanemu obuwiu. Buty to wg mnie najważniejszy element stroju mężczyzny. Zadbane, czyste i dobrze dobrane buty mogą doskonale podkreślić ubiór, ale równie dobrze mogą go popsuć, jeżeli będą brudne i niedopasowane do całości.


Co do materiału, z którego wykonane jest obuwie, to oczywiście preferuję i polecam skórę naturalną. Najlepsza będzie skóra cielęca. Jest cieńsza od bydlęcej, a co za tym idzie bardziej miękka, a przy tym elastyczna i trwała.

Zamsz? Nubuk? Skóra licowa? Wszystko zależy od Was i Waszego stylu! Ja preferuję styl smart casual ( z ang. smart - elegancki oraz casual - nieformalny), czyli taki, który łączy w sobie elementy ze stroju eleganckiego np. marynarka, krawat, jak również ubrania codzienne, czyli np.dżinsy. Dlatego chętnie noszę buty zamszowe oraz nubukowe, a buty ze skóry licowej wybieram te w kolorach brązu czy beżu. Również mniej eleganckie będą buty typu derby, czyli angielki. Najbardziej standardowe z butów, gdzie przyszwa jest otwarta, zaś w butach typu oxford, czyli wiedenkach, jest ona zamknięta. Poniżej zdjęcie, które obrazuje różnicę (po lewej angielki, po prawej wiedenki):

Teraz co nieco o moich butach. Wybrałem 4 modele, które są dosyć mocno zróżnicowane między sobą. Również te cztery pary najczęściej użytkuję:

Pierwsze to bordowe buty typu derby ze skóry licowej. Zakupiłem je na wyprzedaży w sklepie obuwniczym Darbut. Przyznaję, że głównym powodem ich zakupu był kolor. Nie są tak formalne jak czarne, ale jednak wciąż dosyć eleganckie: wydłużony nakładany nosek , brak dziurkowań, czy niepotrzebnych przeszyć, a przede wszystkim nie są to tak zwane alladyny, czyli buty, gdzie nosek jest mocno zadarty ku niebu. Użytkuję je już jakieś 4 miesiące i nie mogę powiedzieć złego słowa. Początkowo dość wąskie na śródstopiu, szybko się rozeszły i teraz bardzo dobrze lęża. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.


Teraz kolej na moje ulubione brogsy z jasnoszarego nubuku. Nazwa pochodzi z języka angielskiego, gdzie słowo brogue oznacza dosłownie buty do golfa. Kupiłem je również na wyprzedaży w sieci sklepów Bata. Mam je ponad rok i pomimo zakupu sporej ilości nowych butów, te pozostają moimi ulubionymi. Pasują do wielu rzeczy z mojej szafy i ponadto mają ponadczasowy fason. Myślę, że jeszcze nie raz pojawią się na moim blogu. Obawiam się tylko, że przy tak intensywnym użytkowaniu nie posłużą mi długo. Dodam, że ich mocną wadą jest kauczukowa podeszwa. Na początku nie zwracałem na to uwagi, ale teraz widzę, że dość szybko się zużywa.


Trzecia para to mokasyny typu penny loafers. Skóra licowa w kolorze brązowym z kopertą w kolorze camelowym. Jest to wersja mniej formalna, bez obcasa, z kauczukową podeszwą.Tą parę mam z sieciówki H&M, którą również kupiłem na wyprzedaży. Skóra jest bardzo sztywna i buty obcierały mnie kiedy miałem je na nogach już 5 czy 6 raz. Teraz na szczęście jest już dobrze i chętnie się w nich pokazuję. Wspomniana koperta to ozdobny, skórzany element przyszyty w okolicach podbicia. Kiedyś spełniała funkcję małej portmonetki, gdzie chowano drobne pieniądze. Dziś jest to element ozdobny, gdzie w przypadku moich butów ma jaśniejszy kolor, niż reszta buta, co sprawia, że są one mniej formalne. Czarna lub brązowa wersja tych mokasynów na obcasie i z kopertą w kolorze buta to fason, który nadaje się również do formalnych garniturów.


Ostatnia para butów ze zdjęcia to brązowe brogsy, tym razem ze skóry licowej, zakupione w salonie CCC. Mimo, iż jest to ten sam fason, co moje nubukowe buty z Baty, to różnice widać gołym okiem. Pierwsza i najważniejsza to kolor. Sam nie wiem dlaczego, ale w mojej "kolekcji" brakowało brązowych półbutów (oczywiście oprócz loafers'ów z H&M). Buty kupiłem 2 dni temu i raz miałem je na nogach. Szukałem tych mniej formalnych, ale jednak o klasycznym wyglądzie. Tu dodam, że na polskim rynku zakup obuwia w ponadczasowym fasonie i w cenie, która jest przystępna dla przeciętnego klienta graniczy niemal z cudem. Nie mówię, że ja akurat tego dokonałem, bo buty jednak mają swoje minusy (nieco zbyt mocno uniesiony nosek, obcas w niejednolitym kolorze), ale za taką cenę jest to co najmniej dobry zakup. Skóra jest sztywna, ale już po parunastu minutach na nogach leżały bardzo dobrze. Jeżeli będę pamiętał o impregnacji i o używaniu kosmetyków do obuwia to myślę, że długo mi posłużą. Zamierzam pobawić się trochę w patyniarza i przyciemnić nieco noski oraz piętę czarną woskową pastą. Kto wie, może nawet moje nubukowe brogsy spadną na drugie miejsce.

Oprócz w/w butów posiadam jeszcze wiele wiele par, ale te ukazane w tym wpisie to "perełki" w mojej kolekcji. Temat butów jest bardzo obszerny i jestem pewien, że ten temat będę poruszał na blogu jeszcze nie raz.


Wykorzystałem zdjęcia ze strony www.loake.co.uk

2 komentarze: